Kochani na początku chcę Was przeprosić za dłuuugi brak wpisu na blogu….ale niestety czas tak nam szybko leci w domu ,że szok!!no ale nie dziwcie się po tak długim zamknieciu….to swobodne przebywanie w domu niezwykle cieszy….choć niestety dalej jesteśmy niejako w “areszcie domowym’ …niestety dawno nigdzie nie była Zuzka ….to przez palące słońce….Przy chemii tabletkowej jaką Zuzia dostaje codziennie nie może przebywać na słońcu…..a że są teraz niemiłosierne upały to siedzimy w domu….i tak nam dzień leci…najpierw śniadanko…potem obiadek…w miedzy czasie zabawa…..oczywiście w co? w lekarzy….heheZuzka ma cały arsenał strzykawki wenflony inaczej motylki:) trójniki ,gaziki,no wszystko do tego kupiłam jej  na urodziny stetoskop hehe prawdziwy…i tak się bawimy tzn ona się bawi… misiom podłącza kroplówki ,krewke pobiera…no cóż dla niej to norma ….ale nie raz widzę przerażenie,zdziwienie i niedowierzanie jak przy kimś kto u nas gości wyciąga swoje “zabawki”i zaczyna ‘kłuć” misie…no chyba ze ma “żywego” chętnego ochotnika heheh

a teraz wiadomości “wynikowe”…… z Warszawy przyszły wyniki szpiku…jest czysty….oczywiście domyślacie się ,że czas oczekiwania był długi i jak bardzo stresujący…ale wiadomość,którą usłyszałam ,ze jest czysty no to była ogromna radośc i ulga…na razie mam się cieszć jak powiedziała pani dr a tymi leukocytami(niestety ma wyskokie) zajmiemy się pózniej…

ufff  pada…w końcu…ale ulga…i radość Zuzki…pada deszcz!!!! nie ma słonka w końcu wyjdziemy na podwórko!!!